Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
xxx
Gdy zapadł już zmierzch. Trochę z połamanym serduszkiem wyszłam z psem na dwór. Święta, tak święta.
Ah, te święta. Nie wiem, czy to jakiś czar dorosłości, czy brak śniegu, lecz nawet dziś, 23 grudnia, wydaje mi się nie na miejscu życzenie ludziom "Wesołych Świąt".
Szłam alejką pomarańczową od blasku latarni, tak jak pamiętam dzieciństwo.
Pełno urywków z mojej przeszłości w tym okresie lata mi chaotycznie w głowie, a ja mam wrażenie, jak bym mogła już tylko rozpamiętywać moje życie.
Nie wiem czemu, gdyż wspominanie starych dziejów, to raczej zadanie dla ludzi starszych.
Z drugiej strony jednak zakańcza się pierwszy dział mojego życia. Cały świat, który znałam i kochałam zmienia się niemiłosiernie w coś nowego, coś innego wywracając moje życie do góry nogami.
Pewien etap mam już za sobą.
Znów bogatsza o nowe doświadczenia, silniejsza wkraczam w nowy rozdział mojego życia.
Zaczął się burzliwie, ale chyba każda zmiana tak się zaczyna. Trzymajcie proszę tylko kciuki, by tragicznie się nie skończył.
Czasami świat jest naprawdę podły. Lecz ty moja Gwiazdo, co świecisz na niebie, szepczesz mi w ciemną noc do ucha "wszystko będzie dobrze".
Moja gwiazdo, tyś mi słońcem w ciemną noc, tyś światełkiem nadziei w mym sercu, co płonąć nie potrafi, lecz ciągle z lodem się zmaga.
Ty rozświetlasz mi srebrem drogę. Ty, która powstała wraz ze mną i dla mnie. Ty Gwiazdo, jesteś moją powierniczką, aniołem stróżem. I nawet nad chmurami, wiem, że ty spisujesz moje życie, granatowym niczym noc, atramentem na błyszczącej kartce papieru
Każdy z nas ma taką Gwiazdę, bez której noc nie miała by takiego uroku, i bez której , zbłądził by w ciemnościach chaosu.
Coś mnie dzisiaj wzięło na rozmowę z przyjaciółmi, ale wszyscy milczą... jak gwiazdy. Wśród nich jeden księżyc, co tłumaczy mi ciszę O.o
xxx
No, to rzeczywiście minęło już odrobinkę czasu, jak napisałam tutaj ostatni raz notkę.
Powodem był najzwyczajniejszy w świecie brak weny twórczej do napisania czegokolwiek.
Życie stacza mi się coraz to niżej. Zmarła mi jedna bliska osoba, potem druga. I to w przeciągu jakiś trzech miesięcy ;/
Do tego jeszcze On. Mężczyzna, który stał się moją obsesją, mężczyzna, którego widzę w każdym innym. Widzę go, jak patrzę na zakochane pary, jak słucham muzyki. Mężczyzna, który jest dla mnie wszystkim, ale ja dla niego nikim.
Myślałam, że mi przeszło, myślałam, że potrafię bez niego żyć. Już nic nie czułam, ale wystarczyło tylko jedno spojrzenie. Obraz jego oczu, jego twarzy, jego włosów.
Okres świąteczny. Powiadają, że w tym okresie dzieją się cuda. Nigdy żadnego nie zaznałam, ale teraz tak bardzo bym chciała.
Przed ostatni czas źle się czuję. Lekarze gadają, że to przez stres i nerwy, a ja nie wiem, jak temu zaradzić.
Łykam tabletki, których nazwy nie jestem w stanie nawet wymówić,ale i one gówno dają. Przydały by mi się wakacje. Ucieczka od tego wszystkiego, ucieczka od Niego, szkoły, chyba nawet od samej siebie.
Nigdy nie jest dostatecznie źle, by nie mogło być gorzej.
Przepraszam za moje smutne notatki w blogu.
Jak coś się zmieni, to na pewno dam znać i może coś wreszcie stanie się weselsze ;D